Przeskocz do treści

wywiady

Rozmowa z Ewą Broda, ambasadorem I Światowego Kongresu Polaków

Redakcja: Jak rozumie Pani "Patriotyzm"?

Ewa Broda: Pochodzę z rodziny o silnych patriotycznych korzeniach. Mój pradziadek był powstańcem, dziadek i stryj należeli do warszawskiej inteligencji. Dziadek był aptekarzem a stryj porucznikiem i inżynierem budującej się międzywojennej i powojennej Warszawy.

Mój Ojciec był inżynierem pułku lotniczego w stopniu majora

Mąż także był oficerem i synem też jest podporucznikiem.

Ja jestem Weteranem Misji zagranicznej ONZ- Bliski Wschód.

Tak więc dla mnie Patriotyzm to moje DNA. Wiem, że należy pracować każdego dnia, wszędzie na rzecz krzewienia Polskości, Patriotyzmu i Pokoju, za którym wszyscy tak naprawdę tęsknimy i na który zasługujemy.

Redakcja: Wiem, że mieszkała Pani poza granicami kraju. Jakie doświadczenia przywiozła Pani ze sobą?

Ewa Broda: Tak, zgadza się. Przez kilka lat mieszkałam poza granicami Polski, gdzie otworzyłam własną Spółkę, którą nadal prowadzę.

Miałam możliwość poznania norm prawnych, przepisów prawa gospodarczego, firm polskich oraz Polaków ze środowisk polonijnych, którzy, tak jak ja, właśnie tam postanowili otworzyć własną działalność.

Redakcja: Dlaczego?

Ewa Broda: Powód jest prozaiczny, ponieważ w Belgii jest niższy podatek, a rząd Belgii uznaje, że jeśli chcesz pracować na własny rachunek, nie należy Cię "obarczać" wysokimi podatkami, VAT – Em, podatkiem dochodowym i składkami ubezpieczeniowymi.

Wysoki standard ochrony prawnej ze strony instytucji państwowych wobec osób prowadzących działalność daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, a tym samym przyczynia się rozwoju szczęśliwego mikro- społeczeństwa i zamożności kraju.

Każdy z nas wie, że w takich warunkach miło się pracuje, jest czas na rozwój osobisty, dbałość o najbliższych, wypoczynek i spełnianie marzeń. Tak właśnie powinno żyć się nam także w Polsce.

Redakcja: Dlaczego zainteresowała się Pani Światowym Kongresem Polaków?

Ewa Broda: Możliwość spotkania się w tak zacnym gronie jest honorem i prawdziwą radością.

Jako Prezes Fundacji Valkyria Veterans przyjęłam zaproszenie i upoważnienie do koordynowania prac kongresowych gdyż jestem wdzięczna za obdarzenie mnie takim zaufaniem, którego jako żołnierz nie chciałabym zawieść. Co świadczy, że obdarzono mnie wielkim zaufaniem. Szczególnie interesująca jest idea przyznawania godności Ambasadora I Światowego Kongresu Polaków. Z tego co wiem, taką godność tylko raz przyznano zasłużonemu Polakowi na Kongresie Polonii Kanadyjskiej.

Redakcja: A sama idea Światowego Kongresu Polaków?

Ewa Broda: Pomysłodawcą tej idei i autorką projektu statutu była Pani dr Krystyna Krzekotowska, wieloletni dyplomata w Niemczech, która uzyskała wsparcie od wielu zacnych ludzi dobrej woli...

Uważam, że Światowy Kongres Polaków to WYDARZENIE na miarę XXI wieku, które stwarza możliwość poznania ludzi, tworzących środowiska polonijne na całym świecie, wymiany doświadczeń i w przyszłości wprowadzeniu ''dobrych praktyk" w każdej dziedzinie życia Polaków. Omawiane tematy podczas Kongresu mają znaczący wpływ na standard, jakość i przyszłość naszego życia. Każdy kto przyjął zaproszenie, a tym samym jest gotowy na uczestniczenia w Kongresie zasługuje na najwyższe uznanie. Dlatego i ja mówię: jestem do dyspozycji.

Dziękuję za rozmowę

Rozmowa z red. Maciejem D. Ociepką, dziennikarzem, publicystą i społecznikiem

Redakcja: Jak Pan definiuje „Zdrowy Patriotyzm”?

Maciej D. Ociepka: Dla mnie patriotyzm jest przywiązaniem do macierzy, jaką jest dla mnie Ojczyzna. Rozumiem przez to pracę, która jak najlepiej służy Ojczyźnie i mojemu narodowi.

Redakcja: Czy i jakie ma Pan doświadczenia z Polonią?

Maciej D. Ociepka: Przez wiele lat przebywałem w różnych państwach świata, głownie w państwach europejskich, ale też Stany Zjednoczone Ameryki nie są mi obce. Podczas swoich podróży miałem możliwość poznać bolączki i problemy Polonii.

Jedną z takich bolączek są stereotypy, Polaka, uzależnionego od pomocy socjalnej Państwa, Polaka, mającego obawy, że nie poradzi sobie na własnych nogach. Nie zna bowiem języka, ani miejscowych obyczajów. Tymczasem rzeczywistość jest całkowicie odmienna.

Polacy w zdecydowanej większości bardzo szybko uczą się języków obcych i szybko poznają miejscowe obyczaje.

Są więc na ogół wartościowymi pracownikami i partnerami, którzy w krótkim czasie integrują się z miejscową społecznością.

Redakcja: A czy w związku z tym nie grozi Polakom depolonizacja?

Maciej D. Ociepka: Prędzej my Polacy spolonizujemy gospodarzy (śmiech)

Redakcja: Jak Pan ocenia nową międzynarodową inicjatywę Światowego Kongresu Polaków.

Maciej D. Ociepka: Brałem udział w licznych inicjatywach obywatelskich. Większość z nich miała charakter doraźny.
Typowy „słomiany zapał”.

Redakcja: Czy odnosi się to także do nowej Międzynarodowej Obywatelskiej Inicjatywy, jaką jest Światowy Kongres Polaków?

Maciej D. Ociepka: W tym przypadku jednak odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że mam do czynienia z organizacją, która wnosi ogromny kapitał społeczny ludzi dobrej woli, ludzi doświadczonych, a zarazem otwartych na zmiany, pragnących działać ponad podziałami i dzięki temu odblokować uśpiony potencjał intelektualny i gospodarczy wielu Polaków w Polsce i za granicą.

Redakcja: A co Szanowny Pan chciałby ze swej strony wnieść do pracy i rozwoju organizacji I Światowego Kongresu Polaków?

Maciej D. Ociepka: Przede wszystkim zarówno ja, jak i wielu Polaków powracających do Ojczyzny, jak i Polaków przebywających za granicą może służyć tym, co jest teraz najważniejsze, może służyć zdobytymi doświadczeniami i wiedzą uzyskaną w czasie pracy za granicą. Często są to unikalne wręcz doświadczenia i wiedza uzyskana dzięki międzynarodowej współpracy w wielu dziedzinach.
Jest to nowoczesna wiedza, której nie sposób nabyć bez dostępu do wspomnianych doświadczeń.

Redakcja: Także w zawodzie dziennikarza?

Maciej D. Ociepka: W tej dziedzinie również, gdyż mamy deficyt np. dziennikarzy wyspecjalizowanych w upowszechnianiu np. wiedzy prawnej czy ekonomicznej, a także wiedzy w wielu innych obszarach nauki. Oznacza to ucieczkę wielu przedstawicieli tego zawodu od obiektywnego przedstawiania złożonych zagadnień.

Redakcja: A czy przedstawiciele nauki chcą i potrafią współpracować z mediami, aby wspólnie dostarczać Obywatelom takich informacji.

Maciej D. Ociepka: (uśmiech) Tu jest „pies pogrzebany. Tego musimy się nauczyć wszyscy. Na świecie jest wiele instytucji kształceniowych np. Akademie Sędziowskie, czy Europejska Akademia Prawa w Trier, które doceniają znaczenie współpracy z mediami i oferują możliwości kształcenia obydwu stronom procesu  informacyjnego. Obydwu stronom, czyli np. zarówno  prawnikom wszystkich zawodów prawniczych, jak i dziennikarzom.

Redakcja: Żeby skutecznie realizować wynikające wszak z Konstytucji prawo Obywateli do informacji?

Maciej D. Ociepka: Tak, jak najbardziej o to właśnie chodzi.

Redakcja: Jak to mamy rozumieć. Przecież otwarte są już od dawna granice. Czyżby mimo otwartych granic był utrudniony dostęp do wymiany doświadczeń i dobrych praktyk?

Maciej D. Ociepka: Powtórzę jeszcze raz, że tu jest „pies pogrzebany”. Nie ulegajmy złudzeniom, że wystarczy otworzyć granice, aby automatycznie nastąpiło nadrobienie “zaległości” z wieloletniego panowania systemu nakazowo-rozdzielczego z czasów PRL.

W dłuższych odcinkach czasowych będzie następowała stopniowa zmiana świadomości postaw np. na bardziej życzliwe dla obywateli, dzięki zapoznawaniu się ze standardami obowiązującymi w innych państwach.

Jeżeli jednak zależy nam na przyspieszeniu tego procesu dla dobra obywateli, to musimy stworzyć instytucje, które ów proces przyspieszą.

Redakcja: Jak to, nie wystarczy wymiana kadr?

Maciej D. Ociepka: Ewentualna wymiana kadr – nawet jeśli następuje, to zaledwie początek, czyli „warunek konieczny, ale niewystarczający” - mówiąc językiem prawniczym.

Aby zapewnić rzeczywistą zmianę, czyli polepszenie sytuacji obywateli obsługiwanych przez kompetentnych ludzi w urzędach, trzeba pracownikom na wszystkich stanowiskach, a zwłaszcza prawnikom i organom ochrony prawnej zapewnić umiędzynarodowione kształcenie, przyspieszające wdrożenie do polskiej praktyki wzorców praworządności i ochrony prawnej sprawdzonych w innych państwach.

Można się też uczyć na błędach popełnianych w tychże państwach, abyśmy nie musieli przechodzić kosztownej lekcji uczenia się na własnych błędach.

Redakcja: Czy możliwe i celowe jest przeniesienie do Polski wzorców kształceniowych Europejskiej Akademii Prawa z Trier?

Maciej D. Ociepka: Nie znam dokładnie funkcjonowania tej Akademii, ale wiem, że nie ma tam wykładów np. w języku polskim, a powinny być.

Redakcja: Dlaczego?

Maciej D. Ociepka: Hmm. Z całkiem prostego powodu. Rządy w Polsce od lat łożą na tę Akademię (w części finansowana jest ona przez Parlament Europejski). Zatem rządy i organizacje zawodowe prawników powinny się zatroszczyć albo o umożliwienie polskim prawnikom dostępu do tej formy umiędzynarodowionego kształcenia i wymiany doświadczeń (co wymaga wprowadzenia języka polskiego jako języka wykładowego), albo stworzyć analogiczną placówkę w Warszawie.

Redakcja: Jakoś się o tej sprawie mało mówi, choć domagają się tego organizacje pozarządowe.

Maciej D. Ociepka: Cały czas mam nadzieję na zmianę także w tej sprawie. Polska, jako strategicznie najważniejsze państwo członkowskie dla środkowo-wschodniej części Europy, mogłaby pełnić także w tej dziedzinie rolę lidera dla nowych państw członkowskich, w których również występuje deficyt tych form kształcenia.

Redakcja: Na I Światowym Kongresie Polaków jest panel nr 3 poświęcony reformie edukacji i form kształcenia prawników. Czy będzie to okazja do poruszenia także tego zagadnienia?

Maciej D. Ociepka: (uśmiech) Oczywiście! Na to właśnie liczę, skoro jednym z zadań ŚKP jest wzmocnienie ochrony prawnej Polaków w kraju i za granicą.

Zapewnić to można przede wszystkim przez przywiązywanie wagi do permanentnego kształcenia zarówno prawników, jak i upowszechniających tę wiedzę dziennikarzy.

Zresztą nie tylko o samą wiedzę tu chodzi, ale także o postawy uwrażliwione na krzywdę ludzką, zwłaszcza w sytuacjach, gdy „władza”, decyduje się wytoczyć powództwa np. o eksmisje rodzin z małymi dziećmi, zamiast udzielić tym rodzinom doraźnej pomocy.

Redakcja: To niestety prawda i Redakcja podobnie jak Pan Redaktor uczestniczyła wielokrotnie w programach interwencyjnych, w obronie krzywdzonych rodzin z dziećmi.

Dziękuję za rozmowę

red. Bogdana Ulka (portal Polska Mówi) rozmawia z dr Krystyną Krzekotowską o potrzebie reformy edukacji prawników dla wzmocnienia ochrony prawnej obywateli (materiał filmowy)


Rozmowa z Andrzejem Dybowskim, prezesem portalu Polska Mówi, Strategicznym Patronem Medialnym

Redakcja: Dlaczego zainteresował się Pan współpracą ze Stowarzyszeniem „Światowy Kongres Polaków”?

Andrzej Dybowski: Jako Fundacja oraz portal Polska Mówi z przyjemnością przyjęliśmy zaproszenie Światowego Kongresu Polaków do bycia Strategicznym Patronem Medialnym tego historycznego wydarzenia, jakim jest I Światowy Kongres Polaków na Zamku Królewskim w Warszawie.

Redakcja: Jakie warunki należałoby stworzyć, aby Polacy za granicą wracali do Polski?

Andrzej Dybowski: Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa prawnego i podniesienie kultury prawnej w Polsce oraz ochrony prawnej Polaków w Polsce i za granicą. Dlatego Portal Polska Mówi uruchomił pionierski cykl publikacji poświęconych informowaniu o prawach i możliwościach prawnych bezpiecznej współpracy także na arenie międzynarodowej. I tu oczywiście pojawia się problem regulacji międzynarodowych, których znajomość też powinna być upowszechniana. Taką potrzebę sygnalizują także organizacje Polonijne.

Redakcja: Czy odnośnie pracy z młodzieżą ma Pan jakiś postulat?

Andrzej Dybowski: Bardzo istotne jest to, abyśmy przekazywali naszym dzieciom, także tym  mieszkającym za granicą, system wartości, aby nie tracili kontaktu z polskością.

Redakcja: Jak widziałby Pan swoją rolę przy wspieraniu międzynarodowej współpracy Polaków w Polsce i za granicą w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury?

Andrzej Dybowski: Istnieje zbieżność wielu naszych statutowych celów. W związku z tym portal Polska Mówi dołoży wszelkich starań, aby wzbogacać i wspierać środki i instrumenty najskuteczniejszej realizacji tego celu. Moim zdaniem najbardziej jako portal, mający szeroką współpracę z dziennikarzami możemy być pomocni we współpracy z mediami, aby nagłaśniać problemy i potrzeby Polaków w kraju i za granicą i nie marnować niekiedy uśpionego w nich potencjału. Serdecznie zapraszam do współpracy przy tworzeniu następnych odcinków oraz do zapoznawania się z nimi, zwłaszcza wtedy, kiedy dotyczą one gospodarki, nauki i kultury, praw Polaków w Polsce i za granicą oraz pracy Światowego Kongresu Polaków.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę

Rozmowa z prof. Adamem Skorkiem, Profesorem Uniwersytetu w Montrealu, absolwentem Politechniki Białostockiej, prezesem Kongresu Polonii Kanadyjskiej

Red. B. Sz.: Kilka miesięcy temu powołaliście Ambasadora Honorowego Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręgu Quebec w osobie polskiego biznesmena Bogusława Falkowskiego. Skąd taki pomysł? Czy jakiś inny oddział w Kanadzie ma ambasadora?

Adam W. Skorek: Tylko my wpadliśmy na taki pomysł, a pomysł wziął się z potrzeb i konieczności.

Red. B. Sz.: Jakie zadania powierzyliście Ambasadorowi?

Adam W. Skorek: Poznanie takiej osobistości, jak Pan Bogusław Falkowski, człowiek wielkiego serca i ofiarności było dla nas wielkim zaszczytem.

Nie powierzaliśmy Bogusławowi Falkowskiemu żadnych zadań, ale zapytaliśmy, co może dla nas zrobić?

Nasz Ambasador Honorowy chce służyć Polonii i Polsce. Potrzebujemy kogoś na miejscu w Polsce, kto będzie kontaktował się z Senatem RP w sprawie rozwiązywania naszych polonijnych problemów. Mówimy tu o strategicznym wsparciu ze strony Polski dla Polonii Świata i odwrotnie ze strony Polonii Świata dla Polski. Senat RP i Ministerstwo Spraw Zagranicznych co roku ogłasza konkurs dla Polonii na różnego rodzaju przedsięwzięcia i projekty. Można je składać do Senatu i MSZ tylko za pośrednictwem pozarządowych organizacji działających na terenie Polski.

Odszukanie takich instytucji to również pole do popisu naszego Ambasadora. Fundusze z Polski mogą być przydatne zwłaszcza dla Polskiej Biblioteki w Montrealu oraz dla Polskiego Centrum Kultury.

W Montrealu potrzebny jest Konsulat Generalny z prawdziwego zdarzenia, a istnieje tylko jego namiastka. Nasz Ambasador lobbuje u polskich władz, aby ta placówka wróciła do naszego miasta. Dzięki jego staraniom gościliśmy w Kanadzie Marka Franczaka – syna ostatniego Żołnierza Wyklętego – Józefa Franczaka - pseudonim “Laluś”.

Bogusław Falkowski wraz z małżonką Ewą miał okazję zapoznać się osobiście z życiem i działalnością Polonii montrealskiej, gdyż przyleciał do Kanady na urlop i dwa dni 3 – 4 września spędził w naszym mieście. Nikt z nas nie finansował jego podróży do Kanady. To wspaniały człowiek, którego znam od czasów studiów i wiem, że będzie (już jest) wspaniałym Ambasadorem Honorowym naszego Kongresu.

Red. B. Sz.: Dziękuję za rozmowę

Rozmowa z Arturem Suchożebrskim, prezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Biznesu HOMO BONUS.

Redakcja: Dlaczego zainteresował się Pan współpracą ze Stowarzyszeniem „Światowy Kongres Polaków”?

Artur Suchożebrski: Jako Stowarzyszenie zajmujemy się przecieraniem nowych szlaków handlowych i poszerzaniem uczęszczanych. Nasze działania międzynarodowe głównie opierają się na kontaktach polonijnych. Trudno więc nie docenić wspaniałej inicjatywy, jaką tworzy Światowy Kongres Polaków.

Naszym szczególnym zainteresowaniem i priorytetem jest ekspansja i korzystna polityka eksportowa znakomitych polskich produktów. Głównie do krajów spoza UE. Polityka importowa opiera się głównie na towarach niedostępnych jak i deficytowych w kraju. Kojarzymy inwestorów i producentów zagranicznych z polskimi firmami. Produkcja, technologie, promocja i ochrona marki. Kompleksowo pozyskujemy, rekrutujemy i koordynujemy zmotywowanych wykwalifikowanych pracowników z zagranicy. Legalizujemy zatrudnienie. Reprezentujemy naszych członków na kanwie prawa krajowego i międzynarodowego. Dzięki partnerstwu, zawsze wspólnie możemy zrobić więcej.

Redakcja: Jakie warunki należałoby stworzyć, aby zacząć odzyskiwać Polaków dla Polski?

Artur Suchożebrski: I tu oczywiście pojawia się problem regulacji międzynarodowych. Kilka dni temu spotkałem się z Prezesem Domu Polonii na Wschodzie w Charkowie na Ukrainie Panem Aleksandrem Giedroiciem. Przyjechał do Polski po wsparcie finansowe dla uruchomienia przygotowanej już platformy e-lerningowej do nauki języka polskiego dla polonii ukraińskiej. Kolędował kilka dni po Polsce i wyjechał z niczym. Zobowiązaliśmy się jako HOMO BONUS w pomocy i szerokim lobbowaniu tego rodzaju wspaniałych inicjatyw. Czy to nie jest odzyskiwanie Polaków dla Polski, czy można zacząć lepiej działania i współpracę chociażby po to, żeby móc wprowadzić już komunikatywnych pracowników na nasz kurczący się rynek pracy. Czyż lepiej można utrzymać kontakt z ojczyzną i propagować polskość 1000 km od naszych granic. Jeżeli myślimy, że wystarczy stworzyć zespoły ludowe na kresach, które pośpiewają i wytańczą polską muzykę ludową, to ja mówię jako muzyk z pierwszego zawodu, że nie.

Redakcja: A odnośnie młodzieży?

Artur Suchożebrski: Jak już wspomniałem nauka języka i kontakt z kulturą europejską sposobem myślenia może zdziałać cuda. Pomóżmy w krajach, w których się urodzili a za kilka lat odwdzięczą się nam w trójnasób.

Redakcja: Jak widziałaby Pani swoją rolę przy wspieraniu międzynarodowej współpracy Polaków w Polsce i za granicą w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury?

Artur Suchożebrski: Przede wszystkim w działaniu a nie dywagacjach. Stowarzyszenie ma dobre kontakty w ponad 30 krajach świata. Wspieranie trzeba oprzeć na kilku filarach: rządowej (nasza rola w formie doradczej) – przyśpieszaniu prac w podpisywaniu sensownych umów międzynarodowych (o których się mówi ale…) poprzez przedstawienie realnych problemów, spotkania i wymiana doświadczeń, wzajemne wspieranie się. Jeździmy za granicę, widzimy, rozmawiamy, rozpoznajemy potrzeby, potencjał i możliwości w dziedzinie gospodarczej, inwestycyjnej, technologicznej. Tu też jest wiele możliwości ze środków własnych, europejskich i pozaeuropejskich. Zwracają się do nas przedstawiciele instytucji gospodarczych z całego świata, zapraszamy więc do kraju na misje gospodarcze. Organizujemy takie misję. Poznajemy się nawzajem i budujemy relację. Jak już rozmawiamy to później działamy. Korzystajmy z doświadczeń i wiedzy natychmiast użytecznej.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę

Rozmowa z adw. dr Iwoną Zielinko, prezesem Fundacji Kobiet Prawników

Redakcja: Dlaczego zainteresowała Pana współpracą ze Stowarzyszeniem „Światowy Kongres Polaków”?

adw. dr Iwona Zielinko: Aktualnie analizujemy systemy prawne w Rosji, Kazachstanie i na Ukrainie dotyczące możliwości adopcji dzieci z uwzględnieniem tamtejszej Polonii. Jest to dotkliwy problem wśród Polaków mieszkających na Wschodzie.

Światowy Kongres Prawników dostrzegł wagę tego trudnego problemu i zaprosił mnie, jako adwokata i Prezesa Fundacji Kobiet Prawników do zaprezentowania tej tematyki na szerszym forum – na Światowym Kongresie Polaków.

Redakcja: Jakie warunki należałoby stworzyć, aby zacząć odzyskiwać Polaków dla Polski?

adw.dr Iwona Zielinko: Najważniejsze jest zatroszczenie się o dzieci, aby zamiast trafiać do miejscowych sierocińców, gdzie tracą więź nie tylko z Polską i polską rodziną, ale w ogóle z polskością, mogły być adoptowane przez polskie rodziny w Polsce i to bez rozdzielania rodzeństwa. Przygotowuję dlatego serię publikacji, które będą informować, w jaki sposób na drodze prawnej ten cel realizować. Myślę, że nie będzie problemu z umieszczeniem tych dzieci w polskich rodzinach w Polsce, jeśli uporamy się z barierami prawnymi.

Redakcja: A odnośnie młodzieży?

adw.dr Iwona Zielinko: Oczywiście nie wolno zapominać o młodzieży. Warto wziąć przykład z Kanady, której rząd przyznaje wysokie stypendia młodzieży polonijnej studiującej w Polsce.

Redakcja: Jak widziałaby Pani swoją rolę przy wspieraniu międzynarodowej współpracy Polonii w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury?

adw. dr Iwona Zielinko: Czas najlepiej zweryfikuje nasze wspólne plany. Podoba mi się jednak to, że istnieje pewna zbieżność niektórych celów statutowych Światowego Kongresu Polaków i Fundacji Kobiet Prawników. Chodzi o obronę praw i interesów Polaków pokojowymi metodami, jakie stwarza dobra znajomość instrumentów prawnych i ich umiejętne stosowanie. Poza tym możemy współpracować przy organizowaniu i rozpropagowywaniu, szczególnie wśród młodych ludzi w Polsce i na świecie, spotkań z polonijnymi ludźmi sukcesu, którzy dzieliliby się swoimi doświadczeniami. Dzięki tej współpracy wiele można osiągnąć, a wiele takich inicjatyw będzie prezentowanych na najbliższym spotkaniu Polaków w Zamku Królewskim w Warszawie w dniu 3.11.2017 r. Poza tym jako pracownik naukowy i praktykujący adwokat widzę potrzebę naukowej i praktycznej współpracy prawników, gdyż nic tak dobrze nie służy wzmocnieniu ochrony prawnej obywateli, jak wiedza o wysokich standardach tej ochrony w innych państwach. Dzięki temu można poprawiać prace legislacyjne, tworzyć lepsze prawo i poprawiać praktykę wdrożenia tego prawa w życie.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa z mgr Elizabeth Sieroń, specjalistką w organizacji produkcji, byłą zasłużoną działaczką ZHP

Redakcja: Dlaczego zainteresowała Panią współpracą ze Stowarzyszeniem „Światowy Kongres Polaków”?

Elizabeth Sieroń: Z powodu chęci utrzymywania łączności i współpracy w rożnych dziedzinach z Polakami w kraju i za granicą.

Redakcja: Jak długo mieszka Pani za granicą i czym się Pani zajmuje?

Elizabeth Sieroń: Mieszkam od 26 lat w Kanadzie. Pracowałam na stanowisku inżyniera organizacji produkcji przemysłowej. Od niedawna jestem na emeryturze.

Redakcja: Jakie problemy Polonii należałoby lepiej rozwiązywać w MSZ, w ambasadach i konsulatach?

Elizabeth Sieroń: Przede wszystkich potrzebne są porady prawne m.in. z zakresu możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce przez Polaków zamieszkałych za granicą.

Konieczne jest dostarczanie informacji i udzielanie pomocy przy ubieganiu się o prawo do polskiej emerytury lub renty z ZUS-u.

Inna ważna sfera informacji i porad w ambasadach i konsulatach powinna dotyczyć spraw rodzinnych, alimentów, praw dziecka, itp. w przypadku tzw. małżeństw mieszanych i rodziców zamieszkujących w rożnych krajach.

Redakcja: Jakie warunki należałoby stworzyć, aby odzyskiwać Polaków dla Polski?

Elizabeth Sieroń: Jest wiele dróg, aby uatrakcyjnić obecną Polskę dla naszych rodaków mieszkających na obczyźnie.

Należy promować Polskę i polskie uczelnie wyższe oraz udostępniać więcej miejsc na polskich uczelniach dla polskiej młodzieży, mieszkającej poza Polską.

Istotne jest stwarzanie dla Polonii możliwości zatrudnienia na dobrych i prestiżowych stanowiskach w Polsce.

Wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Kongresami Polonii (Kanadyjskiej, Amerykańskiej, itd.) należałoby organizować obozy letnie w Polsce dla młodzieży polskiego pochodzenia w celu zainspirowania i zainteresowania Polską.

Redakcja: Jak widziałaby Pani swoją rolę przy wspieraniu współpracy międzynarodowej w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury?

Elizabeth Sieroń: Najbardziej efektywnym sposobem byłoby uczestnictwo i pomoc w seminariach i kongresach jednoczących Polaków zamieszkałych w rożnych krajach i stwarzana w ten sposób szansa na wymianę doświadczeń, nawiązywanie kontaktów społecznych, businessowych i kulturalnych.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę

Rozmowa z dr Christophem Musialikiem, naukowcem i wynalazcą, założycielem i managerem międzynarodowych firm high-tech w dziedzinie technologii audiowizualnych.

Redakcja: Dlaczego zainteresowała Pana współpraca ze Stowarzyszeniem „Światowy Kongres Polaków”?

dr Christoph Musialik: Dobry przypadek sprawił, że miałem przyjemność poznać panią dr Krystynę Krzekotowską, wiceprezes „Światowego Kongresu Polaków”, która z wielkim zaangażowaniem przedstawiła mi założenia tej organizacji i niezwykle skutecznie zachęciła do wspierania tej inicjatywy (uśmiech)

Redakcja: Jak długo mieszka Pan za granicą i czym się zajmuje?

dr Christoph Musialik: Wyjechałem do Niemiec w roku 1979 na kilkuletnią praktykę podoktorancką w znanym koncernie niemieckim Siemens. Po powrocie miałem być współorganizatorem nowego wydziału mikroelektroniki na Politechnice, na której studiowałem o obroniłem pracę doktorską.

Niestety stan wojenny pokrzyżował te plany i zatrzymał mnie za granicą. Czekając na wyjaśnienie sytuacji zająłem się moją pasją, czyli wykorzystaniem elektroniki i informatyki na cele nowoczesnych metod nagrywania, przekształcania i reżyserii dźwięku. Specjalne mikroprocesory, które oryginalnie zostały skonstruowane do sterowania rakietami, zostały przeze mnie zastosowane do cyfrowej syntezy i obróbki dźwięku. To, co dziś dla młodych ludzi jest zupełnie oczywiste, czyli odtwarzacze MP3, komputerowe udźwiękowianie własnych filmów, dźwięk przestrzenny, muzyka z Internetu, wirtualna rzeczywistość - wszystko to rodziło się właśnie wtedy. Nowoczesne technologie audio-wizualne stały się moją pasją życiową i zawodową. Pracowałem w wielu międzynarodowych firmach w Niemczech, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych, czy nawet Chinach. Zawsze jednak pozostawałem wierny mojej ulubionej dziedzinie.

Redakcja: Jakie warunki należałoby stworzyć, aby odzyskiwać Polaków dla Polski?

dr Christoph Musialik: To bardzo istotne zagadnienie. Mamy wielu rodaków za granicą, naukowców, przedsiębiorców, lekarzy, specjalistów w najróżniejszych branżach, których osiągnięcia i doświadczenie byłyby bardzo cenne dla pobudzenia nowoczesnej, międzynarodowej gospodarki w naszym kraju. Wiadomo, że nie możemy oczekiwać, aby oni nagle powrócili do kraju, czy przenieśli tu swoje firmy. Możemy ich jednak prosić o wzięcie udziału w konferencjach, czy workshopach, aby mogli się podzielić swoim doświadczeniem z rodakami w Polsce, aby nawiązali kontakty, a może nawet otwierali w Polsce filie swoich firm za granicą, w kooperacji z nowo poznanymi potencjalnymi partnerami w kraju.

Innym, podobnym zagadnieniem jest fakt, że wielu młodych, obiecujących ludzi wyjeżdża za granicę, aby zaspokoić swoje zawodowe, czy naukowe ambicje. W tym kontekście trzeba się zastanowić, jak ich ściągnąć z powrotem, czego im potrzeba w kraju, aby tu kontynuowali to, czego się za granicą nauczyli. Z różnych rozmów wiem, że wiele osób chętnie wróciłoby do kraju, gdyby tylko mogło kontynuować swoją działalność w odpowiednich warunkach. Chodzi tu przede wszystkim o odpowiednią atmosferę inwestycyjną, udogodnienia podatkowe, mniej biurokracji i stworzenie przyjaznych Obywatelom urzędów, które pomagają w przeniesieniu lub otwieraniu nowych businessów (tzw. startupów), tworzeniu i udostępnianiu ośrodków hi-tech na wzór zachodnich metropolii, gdzie nowe firmy mogą otworzyć swoje biura i korzystać ze wspólnej infrastruktury.

Redakcja: Jak widziałby Pan swoją rolę przy wspieraniu międzynarodowej współpracy Polonii w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury?

dr Christoph Musialik: Jak już powiedziałem wcześniej, uważam, że powinno się organizować i rozpropagowywać, szczególnie wśród młodych ludzi w Polsce, spotkania z polonijnymi prominentami, którzy dzieliliby się swoim doświadczeniem i udzielali porad. Polska stała się w międzyczasie krajem, w którym przy pomocy i kooperacji z doświadczonymi rodakami, wiele można by osiągnąć. W mojej dziedzinie przypominam sobie bardzo ciekawą konferencję na AGH w Krakowie, na której znane osobistości polskiego pochodzenia opowiadały o swojej życiowej drodze i aktywnie brały udział w dyskusji z publicznością. Uczestnicy tego spotkania, szczególnie studenci i absolwenci, uznali tę konferencję za niezmiernie pouczającą i motywującą.

A mówiąc o kulturze, to mogę tylko podkreślić , że kultura łączy i jest najwspanialszym pomostem do utrzymywania i pogłębiania więzi z krajem i między różnymi środowiskami polonijnymi. Potrzeba więcej koncertów polskich zespołów muzycznych i teatralnych dla Polonii za granicą i vice-versa, zespoły polonijne z zagranicy powinny być dofinansowywane, aby mogły występować w kraju. Takie inwestycje też się wielokrotnie zwracają.

Na zakończenie, gdy mówimy o wzmocnieniu międzynarodowych socjalno-kulturalnych kontaktów, proponowałbym, aby takie spotkania, jak obecny kongres wzbogacić w przyszłości - gdy Światowy Kongres Polaków okrzepnie o dni socjalno-kulturalne, w ramach których uczestnicy, po owocnych obradach, wspólnie jadą na wycieczkę, biorą udział w koncertach i w ten sposób mają czas na indywidualne rozmowy. Znam takie właśnie akcje z różnych naukowych konferencji i z wesłanych doświadczeń wiem, że one bardzo pozytywnie przyczyniają się do pogłębienia znajomości i nawiązania nowych kontaktów.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa z Krystyną Kacperczyk, podczas Forum Gospodarczego Polonii Świata w dniach 4 i 5 września 2017 r. w Tarnowie

Redakcja: Jako Gość Honorowy Forum Gospodarczego Polonii Świata w Tarnowie była Pani prawdziwą, rozrywaną gwiazdą ze Stanów Zjednoczonych. Jak Pani ocenia to wydarzenie?

Krystyna Kacperczyk: Forum spełniło swoje założenia, a nawet przekroczyło moje oczekiwania. Czekamy na realizację naszych postulatów skierowanych głównie do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Redakcja:  Jakie postulaty były najistotniejsze?

Krystyna Kacperczyk: Oczekujemy przede wszystkim więcej zaangażowania ze strony polskiego rządu w sprawy Polonii Świata, w tym wspierania współpracy w dziedzinie nauki, kultury oraz gospodarki.

Redakcja: Jakie inicjatywy na Forum były szczególnie inspirujące?

Krystyna Kacperczyk: Liczna i bardzo aktywna była Polonia Amerykańska, a także Polonia z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Litwy, Rumunii i Emiratów.

Redakcja: A jak się Pani i inni uczestnicy czuli w czasie tych wielogodzinnych obrad i kuluarowych rozmów.

Krystyna Kacperczyk: Ja byłam w swoim żywiole. Widziałam również pozytywne nastawienie ze strony wielu innych Polonusów. Mogę nawet porównać te emocje do uczucia jakie towarzyszyło mi przy biciu rekordów na mistrzostwach Świata w Niemczech, Włoszech i wielu innych miejscach.

Redakcja: Dlatego jesteśmy dumni z Pani osiągnięć i rozsławiania Polski, a co dalej, jakie plany?

Krystyna Kacperczyk:  Na Forum otrzymałam wiele inspiracji i propozycji.

Szczególnie ucieszyłam się nawiązaniem współpracy z nowym Stowarzyszeniem - Światowym Kongresem Polaków, który przygotowuje pierwszy od 1929 r. Światowy Kongres Polaków, w tak prestiżowym miejscu, jak Zamek Królewski w Warszawie, historyczna siedziba królów polskich.

Redakcja: Czy pojawiły się też projekty związane z budownictwem? Wszak jest to koło zamachowe gospodarki.

Krystyna Kacperczyk: Tak, jak najbardziej. Budownictwo to nawet koło ratunkowe i wsparcie dla nowego programu mieszkaniowego premier Beaty Szydło.

Redakcja: Chodzi o program Mieszkanie Plus?

Krystyna  Kacperczyk: Warto wspierać ten projekt, także dla zaspakajania potrzeb mieszkaniowych osób niepełnosprawnych i seniorów. Polonia jest zainteresowana tym tematem i może wiele wnieść w obustronnie owocnej współpracy.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa z Maciejem Wójcikiem ze Szkocji, przedstawicielem młodej emigracji

Redakcja: W jaki sposób dotarła do Pana Informacja o Stowarzyszeniu Światowy Kongres Polaków oraz o wielkim wydarzeniu, jakim będzie niewątpliwie I Światowy Kongres Polaków, który odbędzie się 3 listopada 2017 r. na Zamku Królewskim w Warszawie?

Maciej Wójcik: Informacje o Światowym Kongresie Polaków uzyskałem podczas rozmowy z moją mamą.

Do Szkocji wyjechałem 15 października 2016 roku mając 21 lat. Co oznacza, ze minął już prawie rok.

Redakcja: Jak Pan ocenia sytuację i pozycję Polaków w kraju i za granicą?

Maciej Wójcik: Uważam, że pozycja Polaków za granicą, a przynajmniej w Szkocji jest lepsza niż w Polsce. Przynajmniej jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa socjalnego oraz komfortu wynikającego z zaspokojenia najistotniejszych potrzeb.

Ma to wpływ na pozytywną ocenę życia na Wyspach. Niestety- tak jak do Szkotów przypisała się łatka chciwusów i chytrusów, czego nawiasem mówiąc do tej pory nie zauważyłem, tak o nas Polakach krążą stereotypy typu „Polak-złodziej pracy”, „Polak- na socjalu” itp.

Wiem, że w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Mimo to sama wiedza o istnieniu stereotypów takich jak wyżej wspomniane, ogranicza komfort i jakość relacji z obywatelami tego kraju. Dochodzę do wniosku, że potrzebna jest zmiana myślenia o innych, a przede wszystkim o sobie i zaprzestanie szufladkowania ludzi, gdyż owo szufladkowanie może doprowadzić do takich zjawisk, jak rasizm, czy ksenofobia.

Z kolei wpływ na przejawy ludzkiej głupoty jest ograniczony, a patologiczne sytuacje z naszym udziałem w roli głównej zdają się być nie do wykorzenienia. Tak więc okazuje się, że tylko umiejętne radzenie sobie z własnymi przekonaniami na temat nas samych jest w stanie poprawić naszą sytuację w tym akurat kontekście. Przystańmy być złodziejami, bandytami, “socjalbiorcami” i nieudacznikami w naszych głowach. Bo nimi przecież nie jesteśmy.

Poczucie bezpieczeństwa i spokój to są pojęcia, które przeciętny Polak definicje, ale nie zawsze ze zrozumieniem.

W Warszawie doba trwa 22 godziny (dojazdy, przejazdy etc.), a pieniędzy nigdy nie ma w nadmiarze. To prowadzi do ciągłego, chronicznego stresu w obawie o przeżycie z miesiąca na miesiąc, z dnia na dzień.

Redakcja: Jakie warunki powinny w Polsce stworzone, aby umożliwić odzyskiwanie Polaków dla Polski?

Maciej Wójcik: W Szkocji praca daje uczciwy zarobek, dzięki któremu zmartwienia związane z rachunkami i wydatkami zdają się nie istnieć. Nawet klasa najbiedniejsza żyje na wyższym poziomie i w większym spokoju niż klasa “średnia” w Polsce.

Czas zmienić warunki dla przedsiębiorców, aby mogli wypłacać lepsze pensje pracownikom. Nie powinno się naciskać w celu podniesienia minimalnej krajowej, której następną konsekwencją jest podwyżka cen usług i produktów. I tak w kółko.

Redakcja: A w sprawach mieszkaniowych co należałoby zmienić?

Maciej Wójcik: Przy zarobkach w Szkocji dużo łatwiej jest wziąć kredyt na mieszkanie, dużo łatwiej wynająć pokój czy mieszkanie.

Wynajęcie pokoju (ale nie w Centrum dużych miast) przy pensji 1000 funtów to wydatek miedzy 150 a 300, czyli 15 - 30 % pensji. W Polsce potrafi to sięgać 60% w przypadku pensji 1600 zl netto.

Jednocześnie trzeba dodać, że brak mieszkania dla młodych ludzi jest jednym z głównych motywów wyjazdu z Polski.

Redakcja: Czym się różni dostęp do szkolnictwa wyższego w Polsce i w Szkocji?

Maciej Wójcik: Główną różnicą jest możliwość bezpłatnego studiowania na Uniwersytetach państwowych w Polsce. Nie chciałbym wprowadzać w błąd ale zdaje się, że wszystkie Uniwersytety w Szkocji wymagają opłat za studia. Nie mogę mówić o kwotach ale dla Polaka, który ma źródło dochodu w Polsce są to kwoty olbrzymie. Oczywiście istnieją granty i różnego rodzaju stypendia, jednak to Polska moim zdaniem zasługuje na większe uznanie w kwestii udostępniania wiedzy i możliwości studiowania.

Redakcja: Czy byłby Pan zainteresowany współpracą ze Światowym Kongresem Polaków?

Maciej Wójcik: Czuję, że mógłbym podjąć się tego wyzwania. Uważam, że moja wiedza, umiejętności i doświadczenie pomogłyby w funkcjonowaniu ŚKP w zakresie organizacji projektów i wydarzeń, kontakcie z mediami i innymi stowarzyszeniami oraz w sposobie zarządzania wizerunkiem ŚKP, w kwestiach reklamowych itp.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę